W Domu Pracy Twórczej u pani Alicji

Opublikowano: wtorek, 24, listopad 2015 Drukuj E-mail

Dworek przy ulicy Tkackiej w Sandomierzu tętni życiem każdego dnia. Odbywają się tu spotkania autorskie, koncerty, wystawy malarzy i grafików. Nie każdy jednak wie, że stoi za tym Alicja Kaszyńska, która dała drugie życie Domowi Pracy Twórczej i podjęła się działalności kulturalnej na rzecz miasta. Sandomierzanie nie pozostali dłużni i wdzięczność wyrazili nadaniem pani Alicji tytułu ?Sandomierzanina roku?. Jak wyglądała praca Alicji Kaszyńskiej i co skłoniło ją do powrotu w rodzinne strony?

Przestępując próg domu Alicji Kaszyńskiej, pierwsze, co rzuca się w oczy to obrazy. Piękne, ręcznie malowane o różnej tematyce. Na jednych widać sandomierskie krajobrazy, na innych przedstawiono wnętrze domu a jeszcze inne ukazują martwą naturę. ? To prezenty od uczestników, przebywających na organizowanych przeze mnie plenerach ? mówi skromnie Alicja Kaszyńska.
   

Każdy tutaj coś zostawia, jedni obrazy, inni serce.

Z zawodu Alicja Kaszyńska jest urzędnikiem i pracowała w Polskiej Izbie Handlu Zagranicznego w Warszawie, pojęcie kultury nigdy nie było jej obce. Mąż pracował w Ministerstwie Kultury. ? Często jeździliśmy do Radziejowic i Nieborowa, do domów Ministerstwa Kultury na wypoczynek. Przyjeżdżali tam muzycy, malarze, pisarze. Zawsze marzył mi się taki dom. Dom tętniący życiem, kulturą, sztuką - wspomina. Jak sama podkreśla, nie jest fachowcem w dziedzinie sztuki, to swój pierwszy Dom Kultury prowadziła jeszcze w Solcu nad Wisłą. Tam prowadziła zajęcia z szydełkowania, malarstwa. Razem z dziećmi przygotowywała okoliczne przedstawienia. - W moim życiu sztuka zawsze odgrywała istotną rolę. Sama również lubiłam malować, ale tremowało mnie to. Bałam się, że gdy zacznę malować obraz, zabraknie mi pomysłu na jego ukończenie. Inaczej jest, gdy tkam czy przerabiam stare suknie i serwety na nowe.  Tu zawsze wiem, jak od początku do końca będzie wyglądać rękodzieło, jakie ma mieć wzory, kształty. To mój sposób na spędzanie wolnego czasu ? dodaje pani Alicja.

Wszystkie drogi prowadzą do Sandomierza

- Tutaj się wychowałam. Tu mieszkali moi rodzice i dziadkowie. Pamiętam jak przyjeżdżałam na wakacje. Na samą myśl o powrocie w rodzinne strony bardzo się cieszyłam, dlatego też zawsze ciężko było wyjeżdżać ? zauważa. 23 lata temu pani Alicja zdecydowała się na zakup zabytkowego, zrujnowanego domu przy ulicy Tkackiej, na zagospodarowanie którego miała plan. ? Wiedziałam, co chcę tutaj robić, przedstawiłam swój program i władze miasta przystały na moją propozycję. Dostałam też dofinansowanie od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Łatwo nie było. Remont kosztował, a pracy wkoło domu nie brakuje nawet dzisiaj.

Pani Alicja dokładnie pamięta pierwszy zorganizowany przez nią plener. W 2000 roku z wybitną malarką Marią Anto zdecydowała się na wystawę. I tak się właśnie zaczęło. Dom Pracy Twórczej odwiedzały tłumy. Wystawy, koncerty, prezentacje cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Bywało, że ludzie stali za oknem, bo w salonie nie było już miejsca. ? Cieszyłam się i nadal się cieszę, że ludzie przychodzą. Zawsze myślałam o tym, by moja praca, to, co robię, służyło mieszkańcom Sandomierza, żeby dzięki niej mogli być bliżej sztuki.

Od pierwszej wystawy minęło piętnaście lat i przez dom Alicji Kaszyńskiej przewinęły się setki artystów, malarzy, pisarzy, których nie sposób dzisiaj wymienić, ale o wszystkich pani Alicja wyraża się bardzo ciepło. ? Z większością osób nadal mam kontakt. Nie tylko od tak zwanego święta. Czasami przyjeżdżają do mnie prywatnie, żeby odpocząć i pooddychać sandomierskim powietrzem. To bardzo miłe. To cieszy - mówi. I dodaje, że nie spodziewa się nagród, owacji. - To, co robię to moja pasja. Nie traktuję tego jak pracy. Dlatego tytuł Sandomierzanina 2014 był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. To duże wyróżnienie i duża nagroda. Choć tak naprawdę wszystko, co robiłam, robiłam z miłości do Sandomierza.